Podlipki Cmentarz by michalczuk
[Inf|Opis|Log|Tip|Obr|N]
OP8LD3

[Info] ^ @

Skrzynka nietypowa / Normalna
Gotowa do szukania
Ocena: 0 (0 gl)
Ukryta: 2017-04-01
Ost. log: 2017-09-24 [ :-) ]
Trudnosc: 20%
Teren: 40%

Atrybuty: # Szybka skrzynka; # Mozna zabrac dzieci; # Dostepna dla niepelnosprawnych; # Wez cos do pisania; # Umiejscowiona na lonie natury, lasy, gory itp; # Miejsce historyczne; # Dostepna rowerem;


N 53 12.986
E 23 39.630
(53.21643 23.66050)
Polska
1.1: Gorany
2.8: Nowy Ostrow
2.9: Grzybowszczyzna Stara
3.7: Grzybowszczyzna Nowa
4.5: Ozierskie

Dodatkowe wpty:

[Opis] ^ @

Miejsce za bardzo historii nie ma ale jest to dla mnie bardzo wazne miejsce, poniewaz pochowani sa tu moi pradziadkowie. Adela Borowik 8.12.1925 - 2.12.2016 Ponizej jej wojenne wspomnienia - zachecam do lektury. Wojne przezylam w fabryce (Martyna Tochwin mtochwin@porann y.pl) Adela Borowik miala niespelna 18 lat, gdy zostala wywieziona na roboty przymusowe do Niemiec. Do dzis ma "pamiatke" z tamtych czasow - w jej policzku tkwi odlamek kuli. Jest cos jeszcze. To wlasnie tam poznala przyszlego meza Arkadiusza Bronislawa. Adela Borowik do dnia dzisiejszego mieszka w Goranach. Ma 8 dzieci, 29 wunkow i 25 prawnukow. Pani Adela bardzo dobrze pamieta czasy przedwojenne i mroczne lata wojny. Zwlaszcza czas, kiedy byla na robotach przymusowych. I choc od tamtych wydarzen minelo ponad szescdziesiat lat, pamieta najdrobniejsze szczegoly. We wrzesniu 1939 roku, gdy wybuchla wojna, pani Adela miala niespelna 14 lat. W rodzinnej wsi Gorany, w ktorej zyje do dzis, mieszkala wtedy z rodzicami i rodzenstwem: starszym bratem Waclawem i mlodsza siostra Leonarda. Niestety, wojna szybko zabrala jej brata. Zostal zabity przez Rosjan. - Waclaw zginal jak mial niespelna 18 lat. Rosjanie, jak uciekali z tych stron, chcieli zeby on pokazal im droge na wschod. Brat ich poprowadzil, ale Rosjanie go zabili, jak wracal juz do domu z powrotem - mowi pani Adela. Waclawa Pileckiego (tak brzmi nazwisko panienskie pani Adeli) znalezli koledzy ze wsi. Byl przysypany ziemia 3 kilometry za wioska. - Na roli byly slady bosych stop Wacia, a za nim slady butow. Brat mial kule w ustach - wspomina pani Adela. - Sprawdzilo sie to, co snilo sie mojej mamie jeszcze przed wojna. Ona nam czesto opowiadala, ze we snie Wacio zginal i znalezlismy go miedzy drzewami. I to byla prawda. Nocami huczaly tramwaje Z czasow wojny pani Adela doskonale pamieta pewien humorystyczny rysunek w gazecie. - W 1943 roku, jak Niemcy gonili Ruskich, w gazecie byl taki rysunek. W wodzie topi sie Stalin, ma jedna reke uniesiona i wola o ratunek. A na brzegu stoja Truman i Churchill, ktorzy odpowiadaja: poczekaj, tylko lodz naprawimy - opowiada Adela Borowik. Jednak rok 1943 nie byl dla pani Adeli szczesliwy. Jesienia z siostra zostaly wywiezione na przymusowe roboty. Nie tylko zreszta one. Niemcy zabierali nastoletnie dzieci i mlodziez ze wszystkich okolicznych wsi. W domach zostawali tylko starsi ludzie. - Zabrali nas, jak skonczyly sie u nas prace polowe. Najpierw wiezli nas furmankami do Krynek, potem do Sokolki i stamtad do Grodna. W miejscowosci Soldau (obecnie okolice Nidzicy) wzieli nas na prace polowe - mowi pani Adela. A roboty nie brakowalo. Byl akurat wrzesien, czas kopania ziemniakow. - Praca byla ciezka, przychodzilysmy jak niezywe z pola. Chociaz trzeba przyznac, ze karmili nas dobrze. Dawali nam jesc piec razy dziennie - podkresla Adela Borowik. Jak skonczyly sie prace w polu, pani Adela wraz z innymi robotnikami trafila do Kaliningradu. Pracowala w szwalni. - Tam byly bardzo trudne warunki. Mieszkalismy w srodmiesciu, nocami huczaly tramwaje, nie mozna bylo spac - wspomina. W szwalni pracowala jednak krotko. Zaraz zostala przeniesiona do fabryki papieru. Pamieta, ze wiele pracujacych tam osob stracilo palce. Wszystko przez maszyne, ktora szybko pracowala i miala bardzo ostre noze. Prace w fabryce pani Adela zamienila wkrotce na posade pomocy domowej. Zabral ja do siebie szef fabryki. - Mialam tam bardzo dobrze. Po jakims czasie ci moi panowie pojechali na zachod. Ja tez moglam z nim jechac, ale nie chcialam - zapewnia pani Adela. Pieszo do Kaliningradu W tym czasie siostra pani Adeli - Leonarda zostala wywieziona do innej miejscowosci (teraz Bartoszyce). Pracowala tam w roszarni - fabryce lnu. Pani Adela postanowila ja odwiedzic. Podrozowala pociagiem. Nie dojechala jednak do celu, bo zostala zatrzymana. - Nie mialam zadnego dokumentu ani przepustki, zostalam aresztowana i osadzona w wiezieniu w Dzialdowie - mowi Adela Borowik. W wiezieniu bylo ciezko. Pani Adela pamieta, ze wiezniowie musieli skakac tzw. zabki (trzymajac sie za stawy skokowe). Jezeli ktos nie dal rady tego robic, to zbieral ciegi gumowa palka po glowie. - Prowadzali nas na okopy, zebysmy je oplatali. Pamietam jak dzis, gdy pocisk przelecial tuz obok mnie - wspomina pani Borowik. Jako wiezien, pani Adela musiala wraz z innymi pieszo isc kilka dni do Kaliningradu. Nie bylo latwo, bo akurat byla zima. - Szlismy pieszo w lachmanach wieziennych i drewniakach. Ja mialam tylko swoj sweter. Na droge dostalismy po dwa kilogramy chleba. Osiemdziesieciu mezczyzn go nie dostalo, bo juz zabraklo. Pamietam, ze jak nocowalismy w stodolach, to oni przychodzili do nas i prosili, zeby dac choc kes chleba - mowi pani Adela. Z tej wedrowki pani Adela pamieta cos jeszcze. - W miescie Domnau trzech wiezniow, ktorzy juz nie dali rady isc, wsadzili na sanki. Oni juz nigdy z nich nie wstali, bo zwyczajnie zamarzli - wspomina Adela Borowik. Po pieciu dniach drogi wiezniowie dotarli do Kaliningradu. Pani Adeli cudem udalo sie uciec. - Idac ulica szlismy kolo przystanku nr 8. Ja wiedzialam, ze dojade tym autobusem do kolezanki. Schowalam sie za dom i ucieklam z kolumny. To bylo ryzyko, bo wiedzialam, ze za probe ucieczki jest kula w leb - mowi pani Adela. Odlamek w policzku Po udanej ucieczce, pani Adela ukrywala sie u swoich kolezanek, z ktorymi pracowala razem w fabryce. Musiala byc bardzo ostrozna, zeby nie zauwazyl jej podworzowy. - Pamietam, jak byl nalot. Chlopcy skryli sie w schronach, a ja z dziewczynami siedzialam w kuchni i modlilysmy sie "Pod Twoja obrone". Jak samoloty przelecialy, to my tez zbieglysmy do schronu - dodaje kobieta. Obok byl malutki barak, w ktorym mieszkalo malzenstwo z malym dzieckiem. Po nalocie zostala z niego tylko dziura w ziemi. - Trafila w nich bomba. Z tego baraku zostala tylko jama. Jak odkopalismy, to ciala kobiety z dzieckiem byly cale. A dwoch Ukraincow, ktorzy akurat tam stali, to tylko szczeki znalezlismy. Tak ich porozrywalo - wspomina pani Adela. Potem bylo juz tylko lepiej. Rosjanie weszli do Kalinigradu i wyzwolili miasto. - Wyprowadzali nas kolumnami. Jak szlismy, to jeszcze w sasiednich miejscowosciach byli Niemcy i strzelali do nas. Ja do dzisiaj mam odlamek w policzku - mowi. 29 kwietnia 1945 roku pani Adela wrocila do Grodna, a pozniej do Bialegostoku. Tam robotnikom, takim jak ona, byly wydawane dokumenty. - Te papiery bardzo sie pozniej przydaly, bo 1992 roku wyszla specjalna ustawa. W 1952, gdy wyrabialam nowy dowod osobisty w Krynkach, trzeba bylo wpisac, co robilo sie w czasie okupacji. Napisalam, ze bylam wywieziona na roboty do Niemiec. A moja sasiadka, ktora byla tam ze mna, napisala, ze byla w Goranach. Pozniej bylam jej swiadkiem, ze byla tam ze mna - mowi pani Adela. Krew nie woda Podczas pobytu na robotach przymusowych, pani Adela poznala swojego przyszlego meza Arkadiusza Bronislawa. Spotkali sie w kantynie. - Moj maz i jego koledzy byli Polakami w armii radzieckiej. Zostali do niej wciagnieci, bo mieszkali na pograniczu, przy dawnej granicy polsko-rosyjski ej - mowi pani Adela. Wojna i trudne warunki nie przeszkodzila rodzacemu sie uczuciu. - U mojego szefa na placu fabrycznym byla altanka. Ja tam chodzilam pielic, a moj przyszly maz skradal sie do mnie. Bylismy mlodzi, a wiadomo, krew nie woda - wspomina z usmiechem pani Adela. Po powrocie do domu, mlodzi wzieli slub. A kilka miesiecy pozniej na swiat przyszedl syn. Wciaz jednak nie bylo wiadomo, co dzieje sie z siostra pani Adeli - Leonarda. Wszyscy mysleli, ze nie zyje. Az do momentu, kiedy ze szpitala pod Gnieznem przyszly dokumenty, zeby uregulowac rachunki. - Mama pojechala do szpitala. Znalazla szpital i Lonie. Ona byla taka wychudzona, tylko skora i kosci, sam szkielet. Powoli dochodzila do siebie, a pozniej poznala kolege mojego meza i wyszla za niego za maz - mowi pani Adela. Ze swoim mezem pani Adela przezyla prawie czterdziesci lat. W marcu tego roku minelo dwadziescia piec lat, jak zmarl. Kesz: . Skrzynka ukryty nie na kordach, lecz obok cmentarza. Znajduje sie tam smietnik. Za smietnikiem jest drzewo, pod drzewem jest kesz ukryty pod trawa. Milego szukania!!!


[Wpisy w logu] ^ @

2017-09-24 [ :-) ] Psikiszek :: Po evencie w niedzielne popoludnie postanowilem wrocic lekko naokolo. To byla okazja by znow przejechac sie drogami w strone Krynek. Kiedy to ostatni tedy jezdzilem, chyba we wczesnej podstawowce. Gdyby nie nawigatorzy to bym pobladzil, lesne drogi calkiem sie zmienily. Przy okazji na nowo odkrylem piekno puszczanskich wiosek.
2017-05-03 [ :-) ] MiszkaWu :: Rodzinna penetracja Dzikiego Wschodu. Odwiedzilismy takze pobliski Wierszalin. Ps. Pudelko nieszczelne, troche wilgoci w srodku, a nie mialem dobrego pudelka. Wrzucilem geokreta.
2017-04-13 [] Elvis7 :: Skrzynka zostala zaakceptowana przez OC-Team


[Tipy] ^ @

Trawa pod drzewem


[Obrazki] (tu) ^ @

Tu sie kryje :-)
Spoiler
Oltarz w Kosciele
Kosciol od zewnatrz
Wejscie na cmentarz


[Najblizsze] ^ @

3.7: OP2B01 BURZA 18 S
5.7: OP41A3 Bitwa pod
6.5: OP419F Wyzary
7.6: OP55DF BLT 36 Fol
7.9: OP55E0 BLT 37 Rez
8.1: OP89S4 Siedziba d
9.2: OP5282 Carski slu
9.4: OP293D BURZA 16 P


[Tam] (online) ^ @

Obrazki
Tu sie kryje :-)
Spoiler
Oltarz w Kosciele
Kosciol od zewnatrz
Wejscie na cmentarz

---

Paczka na oc.achjoj.info
Paczka na oc.pl
^|@